czwartek, 15 stycznia, 2026

Strona głównaWywiadyMichał Czarnecki: Muzyka musi być adekwatna do historii w piosence

Michał Czarnecki: Muzyka musi być adekwatna do historii w piosence

Po kilku latach koncertowania z autorskimi recitalami, Michał Czarnecki wydał wreszcie swój pierwszy solowy krążek zatytułowany „Subtelny Zarost Miasta”. Czy ten materiał ma szansę trafić nie tylko do fanów kameralnej piosenki autorskiej? O tym (i nie tylko) opowiedział nam sam autor.

 

 

MM: Jesteś obecny na scenie autorskiej od kilku lat. Czemu „Subtelny Zarost Miasta” ukazał się dopiero teraz?

MC: „Subtelny zarost miasta” to moja pierwsza solowa płyta, ale druga w ogóle. Kilka lat temu nagraliśmy z kolegami płytę „O Człowieku” jako Lifemotiv. Podobny charakter obserwacji, inne instrumentarium. Od kilku lat gram solowo. Nadal jednak jest to obserwacja rozwinięta w stronę małych opowieści, osadzona blisko mnie, obserwatora. W ciągu kilku lat sporo działo się w moim życiu osobistym, nie miałem czasu na muzykę. Nieco się to zmieniło, teraz mam więcej czasu.

MM: Poszerzyłeś też instrumentarium, mimo iż nie gra zespół

MC: Używam loopera, centrali perkusyjnej i kazoo. Czasem jedna gitara to za mało, więc mając koncepcję na drugi gitarowy ślad, dodatki, ozdobniki, a najczęściej akcenty, zapętlam fragmenty tła i dogrywam coś. To wymagające na scenie, ale często potrzebne. Lubię zabawę ekspresją. Muzyka musi być adekwatna do historii w piosence.

MM: Nie łatwiej byłoby, by ktoś Cię w tym wspierał na żywo?

MC: Łatwiej! Bardzo lubiłem grać z innymi muzykami. Teraz jednak jestem skupiony na całościowym opowiadaniu historii. Nie wykluczam współpracy w składzie „dwie gitary, bas, perkusja”. Sceniczny los solowego songwritera obecnie mi odpowiada.

MM: Te piosenki płyną w dość nienachalny sposób, choć dotyczą czasem poważnych obserwacji. Nie kusiło Cię, by zaakcentować pewne elementy np. mocniejszą intonacją?

MC: Jako autor sądzę, że jest jej sporo. Na przykład w „Dozorcy” jest nawet pogłos klatki schodowej, wrzask i złość. Trudno o bardziej wyraźną intonację. Mam też na uwadze to, że piosenki w wersjach koncertowych nieco różnią się od wersji płytowych. Można pewnie mieć wrażenie, że na płycie rzeczywiście bardziej płyną. Ja lubię taką sytuację, kiedy mam spotkanie z publicznością zdecydowaną na odbiór historii. Wtedy można pozwolić sobie nawet na dłuższe pauzy czy krzyk. Tak się dzieje na moich aktach solowych. Poza tym na koncercie wykonawca jest z odbiorcą w niewielkiej odległości, działają na siebie, więc też na żywo bardziej opowiadam, mimo że śpiewam sobie. Ale zaciekawiłeś mnie tym spostrzeżeniem o płynięciu. Zatem muszę sobie przyznać, że sporo jest płynnej melodii na tej płycie. To nie jest dla mnie oczywiste, biorąc pod uwagę wszystkie moje piosenki.

MM: Wspomniałeś o „Dozorcy” – mam wrażenie, że to utwór, w którym zawarłeś więcej historii, niż w pozostałych

MC: W „Dozorcy” mamy wiele historii sąsiadów człowieka, który chłonie to wszystko, co go otacza i niepokoi. Jest tam dużo o ludziach, bo blok mieszkalny jest ich skupiskiem. Jest trochę tak, że dozorca nie może być przy sobie, tak bardzo jest, mimowolnie, przy innych. Chyba nie wychodzi mu to na dobre…

MM: Za nim jednak czai się utwór dodatkowy. Co to za kompozycja?

MC: To wersja koncertowa, zresztą jedna z wielu, innego utworu na płycie – „Palacze”. Bardzo ją lubię, dlatego znalazła się jako hidden track. Chcę to jednak zostawić słuchaczom do odkrycia.

MM: Myślisz, że taka płyta „Subtelny Zarost Miasta” ma szansę trafić do szerokiego odbiorcy? Myślisz, że ta wielopłaszczyznowa subtelność do nich trafi?

MC: Ostatnio ktoś, kogo poznałem, zaskoczył mnie, prosząc o porównanie mojej muzyki do innego artysty. Nie potrafiłem tego zrobić. W zasadzie trudno porównać to do czegoś nawet, mając więcej czasu. Piosenka autorska w Polsce nadal jest pod silnym wpływem USA i Europy Zachodniej. Nadal w ogromnej przewadze na okładkach widzimy anglojęzyczne tytuły. Mało jest polskich singer-songwriterów. Widzisz? Nawet tytułując siebie, używam zagranicznych zwrotów. Uważam, że jest coraz lepiej. Jeździłem kilka lat temu na przeglądy piosenki autorskiej i wiem, że ludzie tworzą bardzo ciekawe rzeczy. Zyskiwanie zwolenników takiej muzyki jeszcze trochę potrwa, bo ciągle jest pokusa, by łapać angielski, melodyjny, bardzo „muzyczny” język. Odpowiadając na pytanie: tak, uważam, że płyta ma szansę trafić do odbiorcy, zainteresowanego sensem w piosenkach, ale nadal nie jest to tzw. „szeroki odbiorca”. Uważam jednak, że to sens jest najważniejszy, nie wtyczki poprawiające dźwięk w programach zainstalowanych w studiach dźwięku. Wypada zatem być cierpliwym i robić swoje.

MM: Planujesz jakiś klip promocyjny do któregoś z utworów?

MC: Póki co – nie planuję. Mam wizję klipu do jednej z piosenek, ale z drugiej strony – mam też obawę, że obraz, który narzucę wizualnie, będzie „banalizować” historię. Mam go w głowie, wiem, że słuchacze także mają w głowie swoje wizje tego utworu. Nie chcę w to ingerować. Chodzi o utwór „Ogródki piwne”, czyli drugi singiel opublikowany w sieci. Generalnie bardzo dużą satysfakcję dają mi takie głosy na temat moich utworów, które świadczą o tym, że szczegóły dają możliwość bardzo konkretnych wyobrażeń. Zatem uznaję, że słowem też można coś „pokazać”.

WARTO POSŁUCHAĆ: https://www.youtube.com/watch?v=eEGlwFv5QZU

Rozmawiał: Maciej Majewski

RELATED ARTICLES

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Akceptuję zasady Polityki prywatności

- Reklama -
Google search engine

Most Popular

Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.