niedziela, 11 października, 2026

Strona głównaRozmaitościCzy młodzi mężczyźni mają dziś dobrze ustawione priorytety? Patriotyzm pokolenia, które nie...

Czy młodzi mężczyźni mają dziś dobrze ustawione priorytety? Patriotyzm pokolenia, które nie chce umierać za cudze decyzje

Wojna toczy się coraz bliżej naszych granic, Europa zastanawia się nad własnym bezpieczeństwem, świat przyspiesza pod wpływem sztucznej inteligencji, a młodzi ludzie próbują jednocześnie znaleźć mieszkanie, dobrą pracę, partnerkę, sens i swoje miejsce w rzeczywistości, która zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Czy w takim świecie młodzi polscy mężczyźni mają jeszcze czas, by myśleć o Polsce? Czy są patriotami? A może ważniejsze stały się pieniądze, własny komfort, internet i święty spokój? Odpowiedź nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.

Kilka dni temu Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu, ironicznie podsumował polską debatę publiczną: „Putin szykuje kolejną ofensywę, we Francji i Niemczech skrajna prawica ostrzy sobie zęby na władzę, trwa wojna o cieśninę Ormuz, sztuczna inteligencja rządzi światem, a Tajwan zastanawia się, czy nadchodzi chińska inwazja. Polska, jak jeden mąż, wstrzymuje oddech. Kto zagra Tosię w kontynuacji »Nigdy w życiu!«? – zastanawiamy się wszyscy. Priorytety mamy poukładane wzorowo”.

Komentarz został opublikowany 4 września 2026 roku i rzeczywiście dotyczył ogromnego medialnego zainteresowania zmianą aktorki grającej Tosię w kontynuacji popularnego filmu.

Można się z tej sytuacji śmiać. Można też potraktować ją jako punkt wyjścia do znacznie poważniejszego pytania: czy my rzeczywiście wiemy, co jest dzisiaj ważne dla młodych ludzi, a szczególnie młodych mężczyzn?

Może problem polega na tym, że oceniamy ich według hierarchii wartości pokolenia ich rodziców i dziadków.

Czy młodzi mężczyźni są jeszcze patriotami?

Najpierw trzeba zapytać, co właściwie oznacza dzisiaj patriotyzm. Czy patriotą jest ten, kto wywiesza flagę 11 listopada? Ten, kto zna historię Polski? Ten, kto płaci podatki? Ten, kto głosuje? Ten, kto zakłada tutaj firmę, wychowuje dzieci i nie planuje emigracji? A może dopiero ten, kto w momencie wojny bierze karabin i idzie bronić granicy?

Od odpowiedzi na to pytanie zależy niemal wszystko.

Najnowszy duży raport CBOS „Młodzi Polacy o sobie”, opublikowany w styczniu 2026 roku, daje bardzo interesujący obraz pokolenia Z, czyli ludzi w wieku od 18 do 29 lat. Badanie obejmowało 1573 osoby w wieku 18–44 lata i pozwoliło porównać młodych dorosłych ze starszymi millenialsami.

Okazuje się, że młodzi wcale nie żyją wyłącznie telefonem, TikTokiem, pieniędzmi i własną wygodą. Wśród wartości zajmujących najwyższe pozycje znajdują się rodzina, zdrowie, uczciwość i spokój. Ważne są także bezpieczeństwo finansowe, wolność i niezależność. Co ciekawe, do wartości najmniej znaczących należą sława i bogactwo. To dość mocno przeczy stereotypowi narcystycznego pokolenia, które marzy przede wszystkim o szybkim sukcesie i milionach obserwujących.

Jednocześnie CBOS zauważa coś istotnego: tradycyjne wartości, w tym patriotyzm i wiara, mają większe znaczenie dla millenialsów w wieku 30–44 lata niż dla pokolenia Z.

Czy to oznacza, że dwudziestolatek kocha Polskę mniej niż czterdziestolatek? Niekoniecznie. Może oznaczać również, że inaczej rozumie swoją relację z państwem.

Młody mężczyzna pyta: a co Polska daje mnie?

Przez dziesięciolecia patriotyzm był przedstawiany przede wszystkim jako obowiązek wobec ojczyzny. Dziś młody człowiek częściej odwraca pytanie: jakie zobowiązania ma wobec mnie państwo, którego mam bronić?

To pytanie może się starszym pokoleniom nie podobać, ale nie można go zignorować.

Mężczyzna mający 23, 25 czy 28 lat często dopiero próbuje zbudować fundament swojego dorosłego życia. Chce znaleźć dobrą pracę, usamodzielnić się, wynająć lub kupić mieszkanie, stworzyć związek, być może założyć rodzinę. Jednocześnie słyszy o kryzysach, wojnie, konieczności zwiększania wydatków na obronność i możliwym powrocie różnych form powszechnego przygotowania wojskowego.

W badaniach widać bardzo ciekawy paradoks. Z jednej strony w lutym 2026 roku 52 proc. Polaków popierało przywrócenie zasadniczej służby wojskowej. Wśród mężczyzn poparcie wynosiło nawet 57 proc. Z drugiej strony najsilniejszy sprzeciw pojawiał się właśnie wśród młodszych ludzi, czyli tych, których taki obowiązek dotyczyłby najbardziej bezpośrednio. Wśród osób w wieku 25–29 lat przeciw było 43 proc. badanych.

Trudno się temu dziwić. Znacznie łatwiej popierać obowiązkową służbę wojskową, mając 55 lat, niż mając 25.

To nie musi świadczyć o braku patriotyzmu. Może świadczyć o bardzo ludzkim mechanizmie: inaczej oceniamy obowiązek, który poniesie ktoś inny, a inaczej obowiązek, który może za chwilę objąć nas samych.

A gdyby naprawdę wybuchła wojna?

Tutaj obraz staje się bardziej niepokojący. W badaniu IBRiS z listopada 2025 roku zapytano Polaków, czy w sytuacji zagrożenia wojną zgłosiliby się do obrony kraju. Wśród wszystkich mężczyzn gotowość taką deklarowało 56 proc. respondentów. Jednak najmłodsze pokolenie było zdecydowanie bardziej sceptyczne. W grupie 18–29 lat 22 proc. deklarowało gotowość do obrony kraju, podczas gdy 65 proc. odpowiadało, że nie zamierza się do niej zgłaszać.

To są dane, obok których nie można przejść obojętnie. Ale również tutaj trzeba zachować ostrożność.

Pytanie „czy będziesz bronił Polski?” zadawane w telefonicznym sondażu w czasie pokoju nie jest tym samym co realna decyzja podejmowana wtedy, gdy zagrożone są własny dom, rodzina i miejscowość.

Nie wiemy, jak ci sami ludzie zachowaliby się w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. W dodatku gotowość do walki z bronią w ręku nie jest jedyną możliwą miarą patriotyzmu.

Współczesne państwo podczas wojny potrzebuje przecież nie tylko żołnierzy. Potrzebuje informatyków, lekarzy, kierowców, przedsiębiorców, logistyków, inżynierów, pracowników energetyki, specjalistów od cyberbezpieczeństwa i ludzi utrzymujących gospodarkę.

Patriotyzm XXI wieku może wyglądać zupełnie inaczej niż patriotyzm znany z podręczników historii.

Może młodzi nie są mniej patriotyczni. Może są mniej romantyczni

Polska kultura przez dziesięciolecia budowała bardzo szczególny model patriotyzmu. Powstanie, walka, ofiara, śmierć za ojczyznę, bohaterstwo. Młode pokolenie patrzy na to inaczej.

Dorastało w Unii Europejskiej, swobodnie podróżuje, pracuje zdalnie dla firmy z innego kraju, rozmawia codziennie z ludźmi z całego świata. Granice państwowe są dla niego mniej namacalne niż dla pokolenia wychowanego w PRL.

Ale jednocześnie jest to pierwsze od dziesięcioleci pokolenie młodych Polaków, które dorosłość przeżywa w cieniu prawdziwej, pełnoskalowej wojny w Europie. To ogromna zmiana.

W badaniu CBOS dotyczącym młodych Polaków wśród zagrożeń przyszłości budzących największe obawy znalazły się masowe migracje z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz możliwość wybuchu trzeciej wojny światowej.

A więc świat zewnętrzny nie jest im obojętny. Oni się go boją.

Bezpieczeństwo stało się wartością prywatną

To być może jedna z największych różnic pomiędzy pokoleniami. Starszy model patriotyzmu mówił: „ojczyzna”. Nowy mówi często: „bezpieczeństwo”.

Bezpieczeństwo państwa, ale również bezpieczeństwo własne: mieszkanie, dochód, stabilna praca, zdrowie, możliwość założenia rodziny. I być może właśnie tutaj popełniamy błąd, próbując oddzielać sprawy „wielkie” od „małych”.

Bo dla dwudziestokilkuletniego mężczyzny możliwość kupienia mieszkania może mieć większe znaczenie niż kolejny geopolityczny komentarz w telewizji. Czy to egoizm? Niekoniecznie.

Trudno oczekiwać, że człowiek będzie nieustannie myślał o losach świata, jeśli sam nie wie, czy za kilka lat będzie mógł pozwolić sobie na własne cztery ściany.

Rodzina i bezpieczeństwo finansowe znajdują się wysoko w hierarchii wartości młodych Polaków.

Patriotyzm nie istnieje przecież w próżni. Państwo, które chce mieć obywateli gotowych do odpowiedzialności za wspólnotę, musi również tworzyć warunki, w których ludzie mają poczucie, że mają czego bronić.

Młodzi mężczyźni są inni niż młode kobiety

Jednym z najciekawszych wniosków raportu CBOS jest to, że młodego pokolenia nie można traktować jako jednorodnej grupy. Badacze wskazują wręcz, że w wielu kwestiach ważniejszą zmienną niż przynależność do pokolenia okazywała się płeć.

Pomiędzy młodymi kobietami i mężczyznami rośnie różnica światopoglądowa. Mężczyźni częściej niż kobiety bronią tradycyjnych wzorców ról płciowych. Kobiety z kolei silniej akcentują część wartości postmaterialistycznych, takich jak równe traktowanie, troska o środowisko czy kontakt z kulturą.

To zjawisko jest ważniejsze, niż może się wydawać. Młodzi mężczyźni szukają bowiem dzisiaj odpowiedzi nie tylko na pytanie „jaka powinna być Polska?”, ale również „co właściwie oznacza być mężczyzną?”.

Dawny model był jasny: mężczyzna miał być silny, odpowiedzialny, utrzymywać rodzinę, chronić bliskich, radzić sobie sam.

Nowy świat mówi mu jednocześnie, że część tych wzorców jest przestarzała. Problem w tym, że nie zawsze daje mu w zamian równie czytelną odpowiedź. Powstaje pustka. A pustka nigdy długo nie pozostaje pusta. Wypełniają ją internetowi influencerzy, politycy, ideologie, społeczności internetowe i algorytmy.

Telefon jest dziś dla młodych także oknem na świat

Trudno mówić o priorytetach młodych mężczyzn bez mediów społecznościowych. CBOS wskazuje, że dla generacji Z właśnie media społecznościowe stały się głównym źródłem informacji o świecie. Młodzi spędzają w nich znacznie więcej czasu niż starsi millenialsi. Jednocześnie częstsze korzystanie z mediów społecznościowych koreluje z gorszym samopoczuciem.

I tutaj wracamy do Tosi z „Nigdy w życiu!”. Problem nie polega na tym, że ktoś przeczytał wiadomość o obsadzie filmu. Człowiek nie może przez 24 godziny na dobę analizować ruchów rosyjskich wojsk, sytuacji Tajwanu i przyszłości NATO. Potrzebujemy rozrywki, lekkich tematów, sportu, kina i zwykłego życia.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy algorytm skuteczniej przyciąga nas konfliktem dwóch aktorek niż pytaniem o świat, w którym za kilka lat będziemy żyć. A to nie jest problem wyłącznie młodych.

Starsze pokolenia również potrafią godzinami śledzić polityczne awantury niemające żadnego znaczenia dla ich życia.

Czy patriotyzm można zmierzyć karabinem?

Niepokoi mnie łatwość, z jaką czasem stawiamy znak równości pomiędzy patriotyzmem a deklaracją gotowości pójścia na wojnę.

To zbyt proste. Młody człowiek może kochać swój kraj i jednocześnie bać się śmierci. Może być przywiązany do Polski i uważać, że obroną kraju powinna zajmować się przede wszystkim profesjonalna armia.

Może nie chcieć obowiązkowej służby wojskowej, a jednocześnie uważać bezpieczeństwo państwa za niezwykle ważne.

Może wreszcie uważać, że jego obowiązkiem wobec kraju jest przede wszystkim pracować, płacić podatki, wychowywać dzieci, prowadzić firmę, przestrzegać prawa i uczestniczyć w wyborach.

Czy jest przez to gorszym patriotą? Nie mamy prawa tego automatycznie zakładać. Patriotyzm czasu pokoju jest mniej widowiskowy.

Nie ma munduru ani pomników. Polega czasem na tym, że człowiek nie oszukuje państwa, nie niszczy wspólnej przestrzeni, interesuje się tym, co dzieje się w jego gminie, głosuje, pomaga innym i bierze odpowiedzialność za swoją rodzinę.

Ale jest też powód do niepokoju

Nie oznacza to jednak, że wszystko możemy wytłumaczyć zmianą definicji patriotyzmu. Jeżeli młode pokolenie coraz słabiej identyfikuje się ze wspólnotą narodową, a jednocześnie duża jego część nie widzi siebie w roli osoby broniącej kraju w sytuacji skrajnego zagrożenia, państwo powinno potraktować to poważnie.

Nie jako powód do obrażania młodych. Jako pytanie do siebie. Dlaczego młody mężczyzna miałby czuć silną więź z państwem?

Czy ma poczucie wpływu? Czy uważa, że politycy mówią o jego problemach? Czy wierzy instytucjom? Czy widzi przed sobą możliwość zdobycia mieszkania? Czy ma poczucie ekonomicznej stabilności? Czy uważa, że jego wysiłek zostanie nagrodzony? Czy czuje, że państwo oczekuje od niego odpowiedzialności, ale samo również bierze odpowiedzialność za niego?

Patriotyzmu nie da się zadekretować ustawą. Nie wystarczy również kilka lekcji historii i biało-czerwona flaga. Przywiązanie do państwa powstaje między innymi wtedy, kiedy obywatel czuje, że to państwo jest również jego.

Co jest więc ważne dla młodego mężczyzny?

Wbrew popularnym stereotypom odpowiedź nie brzmi: samochód, pieniądze i Instagram. Badania pokazują bardziej zwyczajny obraz.

Rodzina. Zdrowie. Uczciwość. Spokój. Bezpieczeństwo finansowe. Wolność. Niezależność. Praca. Relacje.

Czy to źle ustawione priorytety? Raczej nie. Można nawet powiedzieć, że są zaskakująco klasyczne. Problemem jest coś innego: czy młody człowiek potrafi połączyć własne dobro z dobrem wspólnoty?

Dojrzałość obywatelska zaczyna się być może właśnie w momencie, gdy rozumiemy, że te dwie rzeczy nie muszą być przeciwieństwami.

Patriotyzm młodego pokolenia będzie inny

Być może więc zamiast pytać: „Czy młodzi są jeszcze patriotami?”, powinniśmy zapytać: „Jakiego patriotyzmu możemy od nich oczekiwać?”

Nie jestem przekonana, że będzie to patriotyzm romantyczny. Młodzi mężczyźni mogą być mniej skłonni do wielkich słów o umieraniu za ojczyznę. Być może będą częściej pytać: „Dlaczego?”, „W jakim celu?”, „Czy państwo jest przygotowane?”, „Czy ktoś bierze odpowiedzialność za tę decyzję?”.

I być może wcale nie jest to złe. Dojrzały patriotyzm nie powinien oznaczać bezmyślnego posłuszeństwa. Powinien oznaczać świadomość, że wolność, bezpieczeństwo i dobrobyt nie pojawiają się same. Ktoś je tworzy. Ktoś za nie odpowiada. I czasami ktoś musi ich bronić.

Młode pokolenie mężczyzn stoi więc przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Musi zbudować własną definicję męskości, odpowiedzialności i patriotyzmu w świecie, który jednocześnie mówi mu, że granice przestają mieć znaczenie, i pokazuje codziennie obrazy ludzi ginących właśnie dlatego, że ktoś postanowił te granice przesunąć.

Może zatem problemem nie jest to, że młodzi mężczyźni mają źle ustawione priorytety. Być może problemem jest to, że przez wiele lat zbyt rzadko rozmawialiśmy z nimi poważnie o tym, czym właściwie są ojczyzna, odpowiedzialność, wspólnota i obowiązek. Bez patosu. Bez moralizowania. Bez natychmiastowego oskarżenia: „dzisiejsza młodzież”.

Jeśli chcemy, aby młody mężczyzna kiedyś powiedział: „To jest mój kraj i zależy mi na nim”, najpierw musi mieć powód, żeby rzeczywiście poczuć:

„To jest moje miejsce. Mam tutaj przyszłość. Mam coś do zbudowania. I mam czego bronić”.

A wtedy może się okazać, że patriotyzm wcale nie zniknął. Po prostu przestał krzyczeć.

Ilona Adamska – filozof, etyk, red. naczelna W męskim kręgu

fot. AI

RELATED ARTICLES

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Akceptuję zasady Polityki prywatności

- Reklama -
Google search engine

Most Popular

Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.